Posted on

Nie aktualizowałam tej strony od roku. Artykuły, które chciałam zamieścić na autorskim blogu, nie nadawały się, by ujrzeć światło dzienne. Żaliłam się na pewną sytuację sprzed wielu miesięcy, która zablokowała mnie twórczo lub próbowałam podzielić się zbyt prywatnymi informacjami. Nie wiem nawet, czy słowa, które teraz piszę, ukażą się publicznie czy zostaną na wieki tylko w pamięci mojego komputera.

Zbliża się czas podsumowań i planów. Powinnam w tym miejscu pochwalić się podpisaną umową czy głośno podzielić się datą premiery. Tego jednak nie zrobię. Nie mogę tego zrobić, dopóki… nie zabiję dzieciątka.

Spokojnie. Nie mam na myśli przestępstwa z kodeksu karnego. Chodzi o zamordowanie literackiego dzieciątka, z czym w końcu muszę się zmierzyć.

Dwa lata temu napisałam wspaniałą powieść.

Nie przemawia przeze mnie skromność, bo kocham całym sercem każde słowo w niej zawarte. Uwielbiam tych bohaterów i wierzę, że mogą zmienić czyjeś życie. Jeden cytat zdarzało mi się już wielokrotnie wysyłać najbliższym znajomym w momencie Straty. Przynosił ukojenie i właśnie dla tego jednego fragmentu muszę wydać tę książkę.

Zanim to jednak nastąpi, należy uporać się z poprawkami i tu przechodzimy do wspomnianego morderstwa. Podczas zajęć w szkole scenariuszowej często podkreślali, że musimy to zrobić, żeby nasze teksty były jak najlepsze. Chodzi o te wątki, które bywają dla nas najważniejsze, które chcemy zachować dla siebie z miłości, ale które obiektywnie nie wpływają dobrze na nasze dzieło. W moim przypadku takim dzieciątkiem jest… za dużo dzieciątek. Mam zbyt wielu głównych bohaterów i wiem, że połowa z nich jest niepotrzebna. Nie zrozumcie mnie źle, każdy wnosi coś ciekawego do historii, ale jeżeli skondensuję ich opowieści, wszyscy na tym zyskamy. To żmudny, długotrwały proces, wart jednak swojej ceny. Zajęło mi tylko dwa lata uświadomienie sobie tego, jakie to ważne. Możecie trzymać kciuki, żeby zabójstwo, czyli poprawienie tekstu, nie trwało tak długo.

Z optymizmem patrzę na 2023 rok. Mam nadzieję, że będę mieć powody, żeby się tutaj częściej odzywać.

Dziękuję, że tu jesteście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *